GöSWEINSTEIN, czerwiec 2020

10 czerwca wyjechałam na kilka dni do mojego ukochanego miasteczka we Frankonii Szwajarskiej w Niemczech. Uwielbiam to miasteczko i jeżdzę tam przynajmniej raz w roku. Tym razem była to pierwsza podróż od kilku miesięcy ( od wyjazdu do Portugalii), jako, że pandemia wirusa nie pozwala na wyjazdy o jakich marzę. Kilka dni odpoczynku w Gösweinstein spowodowało napływ energii i siły. Znajduje się kosciół – Bazylika, który jest miejscem pielgrzymek . Podobno miały tam miejsce uzdrowienia. Nie jest to może na skalę Czestochowy ale jest to miejsce bardzo znane.

Poza tym z książek Fosar i Bludorf – pary fizykow i ezoteryków wiem, że w tej miejscowości, właśnie w punkcie gdzie zbudowano Bazylike, przecinają się linie siły planety ( „Ley- Lnien” lub tez „Leylinien”). Jest to więc miejsce mocno energetyczne. To daje się odczuc; każdy pobyt tam to wspaniały odpoczynek i medytacje tam są samoistne. Stan medytacyjny utrzymuje się długo.

Bazylika i Zamek, czyli to, co w Gösweinstein najbardziej znane
Zródełko przed murem Bazyliki
Wejście na schody Bazyliki z lewej strony
Główne wejscie
Kiedy stoję przed ołtarzem w miejscu, gdzie jest to okrągłe malowidło na suficie to samoistnie wchodzę w medytacje i nie mam ochoty z tego miejsca odchodzic
Ołtarz z bliska
Zabytkowe organy
Kapliczka z tyłu Bazyliki, w podwórzu
W kapliczce jak to zwykle bywa mozna nabyc swieczke i zapalic ją w jakiejś intencyi
Z lewej strony kapliczki znajduje sie to wyjsce prowadzace w interesujące miejsca górsko – lesne. Droga do tych miejsc zawiera stacje Chrystusa, nie umieszczam zdjęc tych stacji bo akurat to mnie mało interesuje jak i krzyż, ktory tam sie na wzgórzu znajduje, to co mnie interesuje zapodaje poniżej
Górski teatr. Nigdy nie obejrzałam tu żadnej sztuki, chociaż bylam w Gösweinstein juz dziesiatki razy, akurat nic nie grano niestety. Tym razem wyglada na to, że wkrótce cos bedzie , bo inaczej ławki bylyby odśrubowane i zostałyby tylko metalowe podstawy jak to czesto bywalo. To miejsce bardzo lubie.
Dalej w kierunku powrotu do głównej uliczki

Wąska boczna uliczka w bok od ulicy glównej

Budynek dawnej poczty
Hotel z restauracja naprzeciwko Bazyliki. Na tym tarasie zazwyczaj jem ciasto, napyszniejsze w Gösweinstein. Polecam makowe albo rabarbarowe z bezą .

Sklep z biżuterią i kamieniami, niestety zdjęcie zrobione tuż przed zmrokiem i takie zamglone dlatego

Glowna ulica z progu pensjonatu, w ktorym sie zatrzymalam

Z głównej ulicy widac juz skały zapraszające do wędrówki w pięknych okolicznościach przyrody…

Kiedy się idzie malą uliczką do zamku i skreci w lewo w las to dochodzi sie do miejsc poniższych

Miejsce nad wielką przepaścią, w którym robię zazwyczaj piknik , czasem sama, czasem z przyjaciółmi. Tym razem bylam w Gösweinstein sama, bo akurat tego potrzebowałam i chciałam odwiedzic stare katy więc piknik nie był mi w głowie

Droga do mojego ulubionego miejsca czyli do „Wagnershöhe”
Przed wejściem na Wagnershöhe , pod ta jabłonką znajduje sie to Moje Ulubione Miejsce Świecie
Wagnershöhe, Podobno był tu Wagner i spodobał mu się tu widok z góry. Na czesc tego wydarzenia nazwano to miejsce jego nazwiskiem i zbudowano tę budkę. Myslę, ze zachwycił się tam zachodem słońca, bo ja sie tym tam zachwycam. Tym razem jednak tylko raz był zachód słońca, który mnie zachwycił, zeszta pokażę jego zdjęcia troche dalej.
Wyjscie z Wagnershöhe
Kiedy byłam pod daszkiem Wagnershöhe padał deszcz, gdy wyszłam to obok Bazyliki pokazała się piękna tęcza, ktora niestety jak to tecza – na zdjeciu nie wychodzi tak pięknie
A teraz początek obiecanego zachodu słońca. Zaczynało sie niepozornie, tylko chmury zwiastowały, że moze byc jakos zajebiscie
Coraz bardziej pomaranczowo i z prawej strony zaczynała napływac mgła, podażając w stronę słońca, znajdujacego się z lewej
Słońce powoli opadało w mgłę
Opadało
opadało
opadało
aż sie głupie we mgle utopiło. A takie było piękne – i po co mu to było, temu słońcu…
To zdjęcie zrobiłam z tajemnego miejsca, do ktorego trzeba przejsc po skałach nad przepascia, dosc nebezpieczne przedsiewzięcie, zwłaszcza, że było to po deszczu i po tym pięknym zachodzie słonca, wiec akcja musiała sie odbyc szybciutko
Zamek juz po zejsciu do uliczki
To w innym zakątku miasteczka, ( nastepnego dnia), stromy podjazd do budynku, w ktorym chciałabym mieszkac. Na zdjęciu nie wyglada to tak stromo, ale jest
Którys z tych balkonów razem z mieszkaniem powinien byc w przyszłosci mój, tak to widze

Ostatni dzien pobytu, przed południem, w Moim Ulubionym Miejscu na Świecie. Jak sie dobrze wsłuchacie to usłyszycie to, co mnie zachwyciło; jeden ptak spiewa a drugi , chyba mniejszy, odpowiada mu tą samą melodią, taki dialog prowadzili przez jakiejs 40 mnut.

Ponieważ czułam sie w Gößweinstein szczesliwa, to postanowiłam zabrac stamtąd cos, co jest żywe, co bede mogła codziennie z przyjemnoscią oglądac i przypominac sobie chwile tam spędzone. Kupiłam wiec u ogrodnika drzewko szczęscia, które stoi sobie teraz u mnie na parapecie i swietnie spełnia daną mu rolę.

3 Comments on “GöSWEINSTEIN, czerwiec 2020

  1. Piękną wycieczkę mi uczyniła ś tą opowieścią. Byłem kiedyś w Szwajcarii w rejonie Bazylei. Dzięki przyjaciołom odwiedziłem bardzo dużo miejsc , a widoki jakie pozostały w pamięci odświeżam przeglądając fotografie z tamtej podróży.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: