Bad Urach, Lipiec 2019

W zeszlym roku wyjechalam na kilka dni do uroczej miejscowosci Bad Urach.

To piekne miasteczko lezy w bundeslandzie Baden Württemberg w Niemczech. Nie pamietam juz w jaki sposob – pewnie przez interenet dowiedzialam sie, ze znajduje sie tam wodospad. To wystarczylo, zebym kilka wieczorow spedzila na zdobywaniu informacji na temat tego miejsca, mozliwosci noclegu itd.

Miejsce okazalo sie urocze i nocleg wybralam naprawde spoko; mialam jechac z przyjaciolka, ktora w ostatniej chwili wystawila mnie do wiatru wiec pojechalam sama. Na miejscu okazalo sie, ze musze przez to zaplacic podwojnie za nocleg, ale poniewaz bylam w nastroju urlopowym i nie chcialam sie przejmowac czymkolwiek to przystalam na podana cene, czego zreszta nie zalowalam, bo w porownaniu z cenami noclegow w hotelach i tak bylo o.k. Nocowalam w domu, w ktorym mieszkal 85 letni czlowiek, ktory odziedziczyl ten dom po rodzicach i po tulaczce po swiecie tam powrocil. Przez ostatnie lata przed jego powrotem zyl tam jego brat z zona, ale oboje umarli. Nocowalam w ich sypialni, (na to wygladalo), ale wcale mi to nie przeszkadzalo, wrecz przeciwnie; czulam sie jak mile widziany gosc.

Z dziadkiem od czasu d czasu zamienialam kilka slow kiedy spotkalam go w ogrodzie lub we wspolnej kuchni. On mieszkal w jednej czesci domu, ja w drugiej. Dopiero ostatniego dnia, kiedy po sniadaniu siedzialam jeszcze na tarasie, bo mialam sporo czasu jeszcze do pociagu , wywiazala sie miedzy nami bardzo interesujaca rozmowa. Okazalo sie, ze to bardzo inteligentny i przemily czlowiek ( ze mily to juz wiedzialam). Rozmowa byla bardzo serdeczna, szczera i absolutnie nie plytka. Pozostawila we mnie wtedy na chwile troche smuteczku. Ten czlowiek zdawal sobie sprawe z tego, ze za kilka lat, kto wie, czy nie szybciej, wyladuje w domu seniora. Jeszcze sobie radzil sam, ale byl swiadomy tego, ze pewnie nie dlugo, a ja pracuje w domu seniora i wiem jak to wyglada… Taki kontrast z tym, jak on tam zyl ( lub zyje albo tez juz nie – nie znam dalszych jego losow). Tak wiec urocze miasteczko, piekny dom i ogrod, przemily starszy czlowiek, ktorego Duszy wlasnie przesylam swiatelko 🙂

Zdjecia niezbyt dobrej jakosci, bo robione poprzednia komora, ktora chetnie zmienilam na nowa.

A koniec dwa filmiki wodospadu, duzo lepszej jakosci, bo zrobione komora znajomego, ktory mnie tam odwiedzil. To byla pozegnalna wedrowka do wodospadu z nim – moim „przyszlym niedoszlym „.

Dobrze, ze przyjechal, bo sama bym tego wodospadu nie znalazla na pewno, a on mial appa, ktory nas prowadzil przez gorzysty las.

Do Bad Urach pojechalam pociagiem, przy stacji kolejowej znajduja sie tam takie boksy, ktore mozna wynajac na rowery. Nigdzie indziej takich boksow nie widzialam, wiec zrobilam fotke. Moze w Bad Urach czesto rowery kradna? Nie wiem.

Idac piechota wchodzi sie do miasteczka przez te brame przyzamkowa
Rynek z Ratuszem ( budynek z zegarem)
Moja ulubiona kawiarnia
Milusna dekoracja przed jakims sklepem. Motyw owcy czesto w Bad Urach wystepuje, kiedys hodowano tam bardzo duzo owiec, teraz oczywiscie mniej, ale w restauracjach dania z miesa owcy sa tam normalka ( nawet nie probowalam).

Budynek z imieniem, nazwiskiem i zawodem dawnego wlasciciela. W Niemczech widac ludzie byli bardzo ze swoich zawodow dumni, bo na cmentarzach sa stare groby, na ktorych napisy informuja tez o wykonywanym zawodzie, np. „Mistrz piekarz” albo „mistrz zlotnictwa”. Troche mnie to bawi. Lubie chodzic na cmentarze , bo fajna tam atmosfera. Usmiecham sie zawsze na widok takich napisow, bo to tak, jakby ci ludzie chcieli te dume dotyczaca zawodu ze soba do grobu zabrac…

Na tym tarasie jadlam sniadania, ktore sobie sama przyzadzalam. Dziadek mieszkal w drugiej czesci domu, widywalismy sie przez chwile we wspolnej kuchni, kilka zdan czy wszystko w porzadku i takie tam.

Wychodzil w czasie gdy robilam sniadanie zostawiajac dom na „moja pastwe”.

Takie widoczki z tarasu

To juz w ogrodzie w drodze do potoku, ktory plynal na brzegu dzialki

Moje ulubione miejsce nad potokiem. Bylo cholernie goraco a woda w potoku zimna jak sk… , albo lezalam na lezaku czytajac ksiazke albo lazilam powolutku po potoku w „te i nazad”
Ten motyw na moim blogu czesto sie powtarza :-))
Raz odwiedzil mnie taki Ktos

Cmentarz u podoza gory, najpiekniejszy cmentarz, jaki widzialam. Poszlam tam, bo przyjaciolka prosila mnie o odnalezienie pewnego grobu i przeslanie jej jego zdjec. Jej syn odziedziczyl cos po czlowieku, ktory tam spoczywa i zalezalo jej, zeby miec zdjecia tegoz miejsca. Cmentarz zauroczyl mnie a tyle, ze spedzilam tam kilka godzin lazac i medytujac.

Jeszcze raz zdjecie tego zamku na poczatku miasteczka.

Wstawilam dzis te dwa filmiki na youtuba zeby nie zajmowac miejsca bloga na to. Nauczylam sie tego jakis czas temu, jestem z tego bardzo dumna :-))

Wodospad od dolu

Wodospad od gory

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: